Beverly Hills 90210 - forum fanów serialu

90210 oraz Beverly Hills 90210 - kultowe seriale telewizyjne, które zjednoczyły naszą społeczność

Beverly Hills 90210
 Portal FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

 Ogłoszenie 


Dekada naszego forum!
Czytaj: temat urodzinowy



Poprzedni temat «» Następny temat
"Przedszkole"
Autor Wiadomość
Arek 


Dołączył: 12 Mar 2008
Posty: 3052
Otrzymał 390 piw(a)
Wysłany: Sob 16 Sty, 2010   "Przedszkole"

Krzyczał i zanosił się płaczem -Nie zostawiaj mnie babciu, proszę nie - powtarzał w kółko. Babcia cierpliwie i ze spokojem w głosie tłumaczyła wnuczkowi, że nie ma się czego bać. Pocieszała go i ocierała łzy
-Proszę już iść, zaraz mu przejdzie – przedszkolanka mimo iż powinna być przygotowana na podobne sytuacje wychodziła z siebie.
-Bartuś, wiesz ile tam jest zabawek, na pewno jakaś ci się spodoba – zachęcała babcia
-Nie, ja nie chcę, ja nie chce – wykrzykiwał i prężył się chłopiec
Na twarzach kobiet wymalowana była bezradność. Żadna z nich nie potrafiła sobie poradzić z płaczącym sześciolatkiem.
-Proszę już iść – zaproponowała przedszkolanka – zaraz mu przejdzie
Starsza kobieta z uśmiechem na twarzy popatrzyła na wnuczka. Obiecała, że jeśli zostanie z panią Gosią w domu będzie czekała niespodzianka.
-Tak ? – mały zapytał z zaciekawieniem, równocześnie jakby się uspokajając, wytarł też śpiki w rękaw bluzy
-Babcia coś ci kupi, ale teraz zostaniesz z panią Gosią dobrze ? – ciepły i przyjemny głoś babci potrafił zdziałać cuda.
-A nie mogę iść z tobą ?
-Ale babcia musi iść do pracy
-Będę grzeczny – zapewniał
-Wiem Bartusiu, ale tam nie wpuszczają dzieci. Zostaniesz teraz z panią Gosią, a jak po ciebie przyjdę pojedziemy na lody, dobrze ?
-Chodź Bartek, tam jest naprawę fajnie. Pokaże ci jakie mamy fajne samochody – wtrąciła przedszkolanka
-Zostaniesz tu tylko na chwilę – pani Teresa spojrzała na przedszkolankę która kiwnięciem głową dała znak, że małe kłamstwo nikomu nie zaszkodzi, a w tej sytuacji może tylko pomóc. Zapewne obie sądziły, że gdy Bartek wpadnie w rytm zabawy i znajdzie sobie zajęcie, to te sześć godzin szybko mu miną.
-No chodź Bartek, będzie fajnie – pani Gosia wyciągnęła w stronę chłopca dłoń
-To co, zostaniesz na chwile z panią Gosią ?
-Na chwile zostanę – chłopiec nie był zbyt zadowolony z tego, że musi rozstać się z ukochaną babcią. Myśl o niespodziance czekającej w domu zrobiła jednak swoje
-To babcia idzie i za chwilę po ciebie przyjdzie, pa Bartusiu – starsza kobieta z ciężkim serem, odwróciła się i otworzyła ogromne drewniane drzwi. Następnie znikła

Pani Gosia wyciągnęła z kieszeni marynarki paczkę chusteczek i jedną z nich wręczyła Bartkowi z poleceniem wydmuchania nosa. Chłopiec posłusznie wykonał polecenie po czym wyrzucił zużytą chusteczkę do kosza stojącego przy drzwiach. Następnie przedszkolanka wyciągnęła rękę w stronę swojego nowego podopiecznego. Bartek chwycił za jej przyjemnie ciepłą dłoń z długimi czerwonymi paznokciami i kilkoma złotymi pierścionkami. Pani Gosia pogłaskała Barta po głowie i razem przekroczyli próg sali.
Chłopiec nigdy nie widział czegoś takiego. Ogromna, kolorowa sala wyglądała jak miejsca widziane dotąd tylko w bajkach Disneya. Rysunki na ścianach przedstawiające Gumisie, Smerfy i Siedmiu Krasnoludków pobudzały wyobraźnie i szybko pozwalały zapomnieć, że babci nie ma w pobliżu. Na jego twarzy zagościł uśmiech, od ucha do ucha. Przedszkolanka podeszła z nowym uczniem do stojącego w roku fortepianu. Głośnym i donośnym, ale równocześnie bardzo miłym głosem powiedziała
-Dzieciaki, proszę o uwagę
Większość dzieci przerwała zabawę i usiadła na dywanie. Tylko niektóre przyglądały się Bartkowi stojąc. Grupa pani Gosi liczyła piętnaścioro dzieci, osiem dziewczynek i siedmiu chłopców. Bartek był szesnasty i rozwiązywał problem z parami. Do czasu jego przybycia jedno z dzieci zawsze zostawało bez niej.
- To jest Bartek i od dziś będzie waszym nowym kolegą
Odważniejsze dzieci powiedziały „cześć” inne tylko się uśmiechnęły, a jeszcze inne szybko wróciły do swoich poprzednich zajęć.
-No dzieciaki, przedstawicie się szybciutko Bartkowi – poprosiła ich opiekunka, instruując przy tym swoich podopiecznych, aby na chwile przerwały swoje zajęcia i zainteresowały się nowym kolegą.
-No już, ustawcie się gęsiego i przywitajcie się z Bartkiem – dodała po chwili
Jedne chętnie, inne z mniejsza radością. Po chwili jednak kolejka była gotowa.
-Cześć, jestem Ola
-Bartek
-Sebastian
-Nazywam się Magda
Po kilki minutach Bartek poznał imiona wszystkich dzieci, ile z nich zapamiętał pozostaje tylko jego tajemnicą. Jako, że w przedszkolu pierwszy dzień nowego ucznia był swego rodzaju świętem wszystkich, tak i wtedy pani Gosia pozwoliła swoim podopiecznym nie leżakować. Nikt tez nie musiał tego dnia słuchać czytanej przez nią bajki, jeśli nie miał na to ochoty. Może uznacie, że to mało pedagogiczne, ale w ten sposób dzieci szybciej zaprzyjaźniały się z nowym kolegą czy koleżanką. W końcu dzięki niemu mieli „dzień bez leżakowania”
Samochody, klocki i co najważniejsze inne dzieci. Bartek szybko zapomniał, że Babcie nie ma w pobliżu. Dzień minął mu na wyścigach urządzanych w koło stołu, budowie zamków i kłótniach z dziewczynkami. Ot, zwyczajny dzień przedszkolaka. Jeśli nie licząc incydentu z rana, było całkiem spokojnie. A z drugiej strony, który przedszkolak nie płakał pierwszego dnia ?
Punktualnie o drugiej Bartek usłyszał znajomy głos
-Bartek ! – to babcia zaglądała do sali i wołała wnuczka
Chłopiec przerwał zabawę i czym prędzej podbiegł do babci. Przytulił się. Pani Teresa wymieniła przyjemne spojrzenie z przedszkolanką wnuka. Następnie udała się z wnukiem do szatni zmieniła mu kapcie na trampki i razem opuścili mury przedszkola.
W domu czekała obiecana nagroda. Zestaw policyjny leżał na kanapie w salonie czekając na Bartka. Chłopiec czym prędzej podbiegł i wskoczył na kanapę. Kajdanki, pistolet na lotki, nóż, kompas i odznaka – nieodzowne elementy wyposażenia każdego szanującego się stróża prawa.


Rodzice Bartka pracowali i wychodzili wczesnym rankiem. Pani Terasa jako kobieta żywa i energiczna nie miała zamiaru przesiadywać całymi dniami w domu. Pracowała na pół etatu na poczcie, segregowała listy. Mimo iż bardzo kochała wnuczka potrzebowała być między ludźmi.
-Babcia idzie i o drugiej po ciebie przyjdzie, tak Bartusiu ?
-Dobra
Ciężko powiedzieć która z kobiet była bardziej zaskoczona. Bartek znikł za drzwiami sali. Obie kobiety zajrzały przez drzwi i zobaczyły chłopca witającego się z kolegami przychodzącymi na siódmą.
-Widzi pani jak szybko się zadomowił. Proszę się nie przejmować, większość dzieci pierwszego dnia płacze. Teraz będzie tylko lepiej – zapewniała przedszkolanka
Pani Teresa uśmiechnęła się widząc zadowolonego wnuka.
-To ja nie będę zajmować pani czasu, przyjdę po Bartka o drugiej. Dowidzenia
-Dowidzenia pani
Pani Gosia weszła do sali, usiadła do fortepianu i zagrała do-re-mi-fa-so-la-si-do-do-si-la-so-fa-mi-re-do. To był znak. Wszyscy oprócz Bartka wiedzieli co się szykuje.
-No to co dziś czytamy – zapytała radośnie przedszkolanka – Królewnę Śnieżkę czy Muminki ?
Dzieci przekrzykiwały się wzajemnie.
-Królewnę Snieżkę – krzyczały dziewczynki
-Muminki, Muminki – apelowali chłopcy
Bartek siedział po turecku i zupełnie nie wiedział co się dzieje.
-Bartek jest u nas dopiero drugi dzień. Niech on wybierze. Co mam przeczytać Bartku ? Królewnę Śnieżkę czy Muminki ? – zapytała przedszkolanka
-Muminki – odpowiedział chłopiec. Nie chciał zadzierać z nowymi kumplami, choć osobiście wolał Królewnę Śnieżkę.
Wszyscy usiedli w kołku, przedszkolanka mogła zacząć czytać. Czytanie trwało tyle co zwykle. Trzydzieści minut, a potem wszyscy mogli wrócić do wcześniejszych zajęć. Chłopcy w większości wrócili do pozostawionych aut. Dziewczynki zabrały się za czesanie lalek i gotowanie im obiadków.
-Bartek możesz na chwilę podejść – zawołała pani Gosia. Chłopiec w mgnieniu oka znalazł się przy przedszkolance. Młoda kobieta chwyciła chłopca za rękę i razem wyszli z sali. Przeszli przez długi korytarz ozdobiony kolorowymi pracami dzieci. Jedne przedstawiały ulubione postaci z bajek inne portrety rodzinne. Wszystkie był jednak kolorowe i tętniące życiem. Gdy znaleźli się w szatni przedszkolanka przykucnęła przy Bartku spojrzała na niego i powiedziała
-Te buciki nie mogą tak leżeć, zobacz jak inne dzieci ładnie wszystko ułożyli. Faktycznie buty Bartka leżały na środku szatni. Chłopiec pewnie śpieszył się do zabawek i kolegów, nie miał głowy układać butów przy swojej szafce.
-Ustaw je teraz ładnie i pamiętaj żeby jutro rano też je tak ustawić, dobrze ?
-Dobrze – chłopiec podniósł z posadzki swoje białe trampki i wsunął je do schowka pod szafką – mogę już wracać do sali ? – zapytał
-Tak, teraz możesz wracać do zabawy
Zabawa sprawiła, że pora leżakowania przychodziła bardzo szybko. Dla jednych była to przyjemna część dnia, inni jej nie cierpieli. Pani Gosi niezwykle trudno przychodziło przekonanie milusińskich żeby spróbowali się przespać. Zawsze jednak jej się to udawało.
O trzynastej wszystkich obudziła znajoma melodia, do-re-mi-fa-so-la-si-do-do-si-la-so-fa-mi-re-do. Dzieciaki leniwie zaczęły się przeciągać i ziewać. Do czasu gdy przypomniały sobie, że to pora na coś słodkiego. Wtedy błyskawicznie przebiegały do klasy obok, zajmowały swoje miejsca i z niecierpliwości czekały aż ich przedszkolanka poda im coś smakowitego. Tym razem na osłodę był banan w czekoladzie. Wszyscy zjedli go ze smakiem i wrócili do swoich ulubionych zajęć. Po niektórych przychodzili już rodzice, inni musieli czekać do czternastej czasem piętnastej, a były i dzieci które przedszkole opuszczały dopiero ok. szesnastej.
Drugi dzień Bartka w przedszkolu skończył się zaraz po obiedzie. Babcia przyszła tym razem wpół do drugiej.

-Proszę na niego uważać. Jest trochę niewyspany i ma gorszy dzień – powiedziała pani Teresa podczas gdy Bartek zmieniał obuwie.
-Ależ oczywiście, proszę się nie martwić
-Babciu– krzyczał biegnąc w jej stronę – ja nie chce tu zostawać, boli mnie głowa i brzuch.
-Babcia musi iść do lekarza bo jest chora. Dziś przyjdę po ciebie prędzej i pójdziemy na lody. Dobrze Bartusiu ?
-Nie idź – Bartek drżał, trzymając się kurczowo babcinej spódnicy
-Bartek bądź dzielny. Taki duży chłopiec nie może się mazać, chodź pojeżdżę z tobą samochodzikami, a babcia zaraz wróci – pocieszała chłopca pani Gosia
-Czekałam na wizytę przeszło miesiąc – tłumaczyła się pani Terasa spoglądając na przedszkolankę
-Proszę się nie przejmować trochę pomarudzi i mu przejdzie. Dam mu krople na żołądek i zaraz poczuje się lepiej. Proszę tylko szybko wyjść, poradzimy sobie – zapewniała opiekunka. Bartek nawet nie zawracał uwagi na to co mówią, był zajęty trzymaniem spódnicy. Pani Teresa kiwnęła głową. Przedszkolanka wzięła Bartka na ręce, a jego babcia szybko wyszła na zewnątrz. Chłopiec nie chciał się uspokoić, krzyczał i wymachiwał rekami, uderzając przedszkolankę w twarz.
-Tego już za wiele – wrzasnęła stawiając chłopca na ziemi. Chwyciła go za rękę i zaprowadziła do łazienki. Zdjęła mu spodnie i dwoma szybkimi ruchami wymierzyła karę.
-To boli ty głupia babo – krzyczał przez płacz, a przedszkolanka powtórzyła karę raz jeszcze.
-Uspokoisz się czy nie – kipiała ze złości przedszkolanka – jeszcze raz to zobaczysz.
Chłopiec stał w łazience z opuszczonymi spodniami, płacząc jak nigdy wcześniej.
-Przestań beczeć słyszysz, przestań !
W końcu wyszła z łazienki zamykając za sobą drzwi. Chłopiec był uwięziony. Minął kwadrans nim przedszkolanka ponownie otworzyła drzwi. Bartek stał na środku łazienki, lekko się trzęsąc co chwila. Przedszkolanka podeszła z chłopcem do umywalki, przemyła mu twarz i pomogła wysmarkać nos. Oboje wyraźnie się uspokoili.
-Boli cię jeszcze brzuch
-Tak
-Chodź, dam ci lekarstwo i przestanie – przedszkolanka złapała chłopca z rękę i wrócili do sali. Czuła się winna. Wiedziała, że zawiodła. Nie powinna dać się ponieść emocją, nie ona. Była przedszkolanka i powinna być przygotowana na takie sytuacje.
Godzinę później wszystko wyglądało w porządku. Bartek wyglądał na zadowolonego, bawił się klockami starając się wybudować jak najwyższa wierzę.
Zadzwonił telefon.
-Zaraz wracam, bawcie się grzecznie – powiedziała pani Gosia znikając za drzwiami swojego małego gabinetu.
Mało kto zauważył, że przedszkolanka znikła. Bartek jednak zobaczył jak jego przedszkolanka wchodzi do gabinetu. Wszystkie dzieci były ciekawe co się tam znajduję, ale chyba żadne nie miało okazji znaleźć się w środku. Bartek wstał i podążył za przedszkolanką.
Kobieta stała plecami do drzwi obserwując co dzieje się za oknem, co chwila śmiejąc się do słuchawki. Chłopiec zaczął rozglądać się po pomieszczeniu. Jego wzrok zatrzymał się na stole z gruszkami - miały się one stać dzisiejszym „czymś słodkim”. Postanowił, że sobie jedną weźmie. Sądził, że mu się należy za to co spotkało go w łazience. Był w kapciach i chodząc po dywanie nie wydawał żadnych odgłosów. Podszedł do stołu i wtedy zauważył nóż – bardzo podobny do tego który dostał od babci.
Chwycił go. I z impetem ruszył na swoją przedszkolankę…

Kilkanaście godzin później tłumaczył, że chciał pobawić się jak z tatą
-Tacie nic się nie stało gdy bawiliśmy się moim nożem
Ostatnio zmieniony przez Arek Sob 16 Sty, 2010, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
3bit intenssimo



Ulubiony bohater: Brandon, Navid
Zasługi: 156
order2

Dołączył: 05 Sty 2011
Posty: 2191
Otrzymał 135 piw(a)
Wysłany: Sob 16 Sty, 2010   Re: ^^

Arek napisał/a:
Kilkanaście godzin później tłumaczył, że chciał pobawić się jak z tatą
-Tacie nic się nie stało gdy bawiliśmy się moim nożem


Na myśl przychodzi mi tylko jedno pytanie: kogo i jak w takiej sytuacji ukarać?
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
1923 



Ulubiony bohater: Ja sam.
Zasługi: 903
order4

Dołączył: 29 Mar 2009
Posty: 1772
Otrzymał 210 piw(a)
Wysłany: Nie 17 Sty, 2010   

Scena w łazience nierealistyczna :P Taka akcja automatycznie "zamyka" drogę zawodową przedszkolanki :P Zmieniłbym to na "stanie w kącie klasy", dodał uśmieszki i wytykanie palcami. Taka pierwsza utrata reputacji w życiu Bartka :P
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Arek 


Dołączył: 12 Mar 2008
Posty: 3052
Otrzymał 390 piw(a)
Wysłany: Nie 17 Sty, 2010   

1923 napisał/a:
Scena w łazience nierealistyczna


zapewniam Cie, że jak najbardziej realistyczna :child:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Shannen 



Ulubiony bohater: Brenda&Dylan
Zasługi: 11
Dołączyła: 23 Mar 2008
Posty: 5107
Otrzymał 181 piw(a)
Wysłany: Nie 17 Sty, 2010   

Arek napisał/a:
najbardziej realistyczna



i przerazajaca w skutkach :ermm:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
1923 



Ulubiony bohater: Ja sam.
Zasługi: 903
order4

Dołączył: 29 Mar 2009
Posty: 1772
Otrzymał 210 piw(a)
Wysłany: Nie 17 Sty, 2010   

Dla mnie tą sceną w zasadzie to zmieniłeś gatunek opowiadania na sci-fi :P Ta scena broni się tylko w dwóch przypadkach - jeśli ma w osbie rysy autobiograficzne ( :P ), albo akcja dzieje się mrocznym PRL'u. Współcześnie, kiedy każde mocniejsze dotknięcie ucznia przez nauczyciela wywołuje taki hałas, takie sytuacje nie mają miejsca :P
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Ala2009 



Ulubiony bohater: Ivy
Dołączyła: 15 Kwi 2011
Posty: 314
Otrzymał 12 piw(a)
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: Czw 21 Lip, 2011   

1923 napisał/a:
takie sytuacje nie mają miejsca


Mi się wydaje, ze mają.

Opowiadanie ciekawe, długo trzeba czekać aż coś się wydarzy,ale warto. Nie żałuję, że poświęciłam tą chwilę i je przeczytałam.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
klaudia5168 



Ulubiony bohater: Silver, Ivy
Zasługi: 384
order2

Dołączyła: 27 Sty 2011
Posty: 1010
Otrzymał 52 piw(a)
Wysłany: Czw 21 Lip, 2011   

Opowiadanie mi się bardzo podobało :)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Polecacz

Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj jako news
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme 90210 created by bh90210-forum.pl

statystyka
unitedfinances.com mmpaydayloans Pheng Laogumnerd unitedfinances.com